Islamscy kolonizatorzy Europy
Europa kontra Islam

Muzułmanie metod terrorystycznych używają od wieków. Już w 1481 roku wymordowali mieszkańców włoskiego miasta Otranto, którzy odmówili nawrócenia się na islam.

Europa kontra Islam

„Wielu moich współwyznawców czyta poezje i opowieści Arabów, studiuje pisma mahometańskich teologów i filozofów nie po to, by je odrzucać, ale po by się nauczyć poprawnego i wykwintnego mówienia po arabsku. Gdzie można dzisiaj znaleźć laika, który czyta łacińskie komentarze do Pisma Świętego? Który z nich studiuje Ewangelie, Proroków, Apostołów? Wszyscy młodzi zdolni chrześcijanie znają jedynie język i literaturę Arabów, czytają i studiują z zapałem księgi arabskie, znacznym kosztem gromadzą wielkie ich biblioteki, głośno oznajmiając wszem i wobec, że ta literatura jest godna podziwu. Pośród tysięcy z nas znaleźć można zaledwie jednego, który potrafi napisać list do przyjaciela w miarę poprawnej łacinie, natomiast jest niezliczenie wielu tych, którzy potrafią się wypowiedzieć po arabsku i układać w tym języku poezję z większym kunsztem niż sami Arabowie” .

W połowie IX wieku, gdy rozgoryczony Alvaro - chrześcijanin z  Kordoby – pisał te słowa, wydawało się, że wkrótce cała Europa będzie muzułmańska. Zielony sztandar Proroka powiewał w najbogatszych prowincjach dawnego imperium rzymskiego. Ożywieni fanatyczną wiarą wojownicy islamu rzadko wracali z wypraw wojennych na tarczy. Bo i przeciwnik był słaby. Skłóceni chrześcijańscy monarchowie i pozbawieni autorytetu papieże wydawali się niezdolni do postawienia tamy ekspansji kalifatu, a cóż dopiero odzyskania straconych terytoriów.

Dżihad od samego początku

O przewadze Arabów decydowała nie tylko siła. Państwa zachodniej Europy zostały stworzone przez barbarzyńców, efektem ich rządów była gospodarcza i kulturalna zapaść regionu. Muzułmanie mogli się zaś mienić spadkobiercami wyrafinowanych cywilizacji, które od tysięcy lat rodziły się i umierały na Bliskim Wschodzie i w basenie Morza Śródziemnego. W dodatku koczownicy z półwyspu Arabskiego, w przeciwieństwie do germańskich, szybko się uczyli. Nauki, głoszone przez Mahometa, doprowadziły do konsolidacji plemion, które wcześniej łączył tylko kult oddawany czarnemu kamieniowi ze ściany Kaaby. Nowa religia nie była zupełnie nowa. Wykorzystywała tradycje judaizmu i chrześcijaństwa. Choć pojawiła się na peryferiach ówczesnego cywilizowanego świata, do niej miała należeć przyszłość. Prorok przekonał ziomków, że zostali stworzeni do wielkich celów. Na czele Beduinów napadał na karawany kupców z Mekki. Islam miał więc od początku wojowniczy charakter. Dżihad był jednym z obowiązków dobrego muzułmanina. Innowiercom pozostawiono wybór: mogli się nawrócić lub podporządkować. Żydów i chrześcijan, jako „ludzi Księgi” traktowano łagodniej niż pogan. Eksport islamu był też sposobem zapobieżenia podziałom i kłótniom po śmierci Mahometa. Jak się okazało, nieskutecznym.

Sycylijskie monety po arabsku

Ekspansja na zachód początkowo odbywała się głównie kosztem Bizancjum. Cesarstwo z zadziwiającą łatwością straciło Syrię, Egipt, Palestynę i Afrykę północną. Z trudem obroniło swoją stolicę. Gdy opór Greków stężał, najeźdźcy zmienili kierunek natarcia. Zaczęli się dobijać do bram zachodniej Europy. Flota kalifatu zdobyła kontrolę nad Morzem Śródziemnym. Arabowie, zwani przez swych wrogów Saracenami, opanowali i skolonizowali Sycylię.

Stąd nękali atakami wybrzeża Italii, siejąc panikę i zmuszając jednego z papieży do płacenia im trybutu. Wpływy islamu na tej wyspie utrzymały się nawet po jej odbiciu w XI wieku przez Normanów. Chrześcijańscy królowie Sycylii bili monety z napisami arabskimi, w tym samym języku sporządzano oficjalne dokumenty. Zdziwiony podróżny zauważył, że w Palermo chrześcijanie wyglądają i ubierają się jak Arabowie „Król bardzo polega na muzułmanach, powierza im swoje sprawy, nawet te najważniejsze”.

Grecy projektują meczety

Na początku VIII wieku muzułmanie przepłynęli Cieśninę Gibraltarską i wtargnęli na Półwysep Iberyjski. Słabe królestwo Wizygotów runęło od pierwszego ciosu i wkrótce Saraceni grasowali już po północnej stronie Pirenejów. Powstrzymał ich wódz Franków Karol Młot w bitwie pod Poitiers. Ale siła ofensywna islamu nie została złamana. Łupem najeźdźców padły Baleary, Sardynia, Korsyka i Cypr. Muzułmanie, dopóki byli mniejszością, nie prześladowali chrześcijan. Wręcz przeciwnie - chętnie korzystali z ich wiedzy i umiejętności. Na terenach odebranych Bizancjum zachowali cały aparat fiskalny i administracyjny. Wielkie meczety i pałace kalifów projektowali greccy architekci. Otwartość na zdobycze cywilizacyjne podbijanych ludów była jednym ze źródeł arabskiego sukcesu. Następcy Proroka pełną garścią czerpali z dziedzictwa grecko-rzymskiego, perskiego, a nawet indyjskiego.

Sami tworzyli niewiele, ich kultura była odtwórcza i kompilatorska. Muzułmańska oświata, nauka, medycyna, handel, rzemiosło i metody uprawy roli były jednak wówczas najlepsze na świecie. Arabowie przewyższali prymitywnych Europejczyków nawet w higienie i kulturze osobistej.

Fale imigracji z Afryki i Syrii

Nic dziwnego, że chrześcijańskie elity kolaborowały na potęgę. Arcybiskup Sewilli kazał przełożyć Biblię na arabski, gdyż wśród jego owieczek znajomość łaciny była w zaniku. Język Mahometa był na najlepszej drodze, by stać się mową powszechną – jak dzisiaj angielski. Postępom islamizacji sprzyjały fale imigracji z Afryki Północnej i Syrii. Berberowie, w Europie nazywani Maurami, tchnęli nowego, wojowniczego ducha w zgnuśniałych hiszpańskich współwyznawców. Ich wódz Almanzor poprowadził 57 kampanii przeciwko chrześcijanom i wszystkie wygrał. Ponownie zdobył Barcelonę - odbitą przez cesarza Karola Wielkiego po stu latach muzułmańskiego panowania - i zdemolował słynne sanktuarium św. Jakuba w Composteli.

Arabskie imperium nie przetrwało próby czasu. Przeniesienie stolicy kalifatu z Damaszku do Bagdadu zmieniło wektor jego ekspansji – teraz skierowanej przede wszystkim na wschód. Jednocześnie narastały sprzeczności wewnętrzne. Władza kalifów była kwestionowana przed duchownych. Styl życia samozwańczych następców Proroka gorszył ich współwyznawców. Nurzali się w luksusie i rozpuście, powielając grzechy orientalnych władców. Intrygi, morderstwa, korupcja, tudzież rozłam na zwalczające się frakcje szyitów i sunnitów, wstrząsały imperium. Jego rozpad zapoczątkował kryzys, z którego świat islamu nie podniósł się do dzisiaj.

Wrogość do niewiernych

Europa odetchnęła, lecz nie umiała wykorzystać słabości przeciwnika. Rekonkwistę hamował brak jedności chrześcijan, którzy równie chętnie co z Saracenami walczyli ze sobą nawzajem. Przełomowe znaczenie miała bitwa pod Las Navas de Tolosa z 1212 roku. Nagrodą dla zwycięzców były Kordoba i Sewilla, największe i najbogatsze miasta muzułmańskie na zachodzie. Grenada – stolica ostatniego hiszpańskiego emiratu skapitulowała dopiero pod koniec XV wieku.

W im większy zastój popadała arabska cywilizacja, tym bardziej nasilała się wrogość muzułmanów do niewiernych. Rolę forpoczty islamu przejęli teraz Turcy. Po opanowaniu Azji Mniejszej przeprawili się przez Bosfor i narzucili swoje zwierzchnictwo Grekom i Słowianom południowym, dobijając Bizancjum.

Panoszeniu się muzułmanów na Bałkanach i w dolinie Dunaju próbował przeszkodzić młody król Polski i Węgier Władysław III z rodu Jagiellonów, lecz zginął w bitwie pod Warną w roku 1444. Wisienką na torcie osmańskich podbojów był zdobyty dziewięć lat później Konstantynopol. Dawna stolica rzymskich cesarzy stała się stolicą wojującego islamu, zaś Hagia Sophia - największa chrześcijańska świątynia Europy – meczetem.

Muzułmańscy piraci

W odróżnieniu od Arabów, Turcy mogli imponować jedynie siłą swojej armii. Największy respekt wzbudzał elitarny korpus janczarów. Składał on się z innowierców, w dzieciństwie odbieranych rodzicom i wychowywanych na fanatycznych muzułmanów. W XVI wieku sułtańskie wojsko nadal szło jak burza. Turcy rozbili królestwo węgierskie i po raz pierwszy pojawili się pod Wiedniem. Zmorą stali się muzułmańscy piraci, którzy regularnie wypływali z algierskich portów w poszukiwaniu łupów i niewolników. Na wschodzie tym samym procederem trudnili się Tatarzy Krymscy. Ich zagony docierały aż na tereny dzisiejszej Polski.

Osmańscy dowódcy dokonywali również ataków, które można określić jako terrorystyczne. Na przykład, w 1481 roku wymordowali mieszkańców włoskiego miasta Otranto, którzy odmówili nawrócenia się na islam.

Malta była redutą

Śmierć sułtana  Sulejmana Wspaniałego tylko na krótko powstrzymała ekspansję Turków. Sytuację pogarszał brak solidarności Europejczyków. Dla arcychrześcijańskich królów Francji największymi wrogami byli Habsburgowie, na których spoczywał główny ciężar walki z osmańskim imperium. Dlatego zawierali najpierw tajne, a potem zupełnie jawne przymierza z wrogami krzyża. W Italii pod hasłami antytureckiej krucjaty montowano koalicje, w praktyce zwrócone przeciw chrześcijańskim sąsiadom. Zachodni kupcy sprzedawali muzułmanom broń i materiały wojenne. Nie brakowało też awanturników, którzy przechodzili na islam i służąc sułtanowi dochodzili do wysokich urzędów i bogactwa.

Redutą, powstrzymującą tureckie zakusy na Europę była rządzona przez joannitów Malta. Próba jej zdobycia przez osmańską armadę w 1565 roku zakończyła się widowiskowym fiaskiem. Słynna była również klęska, jakiej sułtańska flota doznała w wielkiej bitwie morskiej pod Lepanto. Nie miała ona jednak wielkich następstw, gdyż interesy chrześcijańskich koalicjantów były rozbieżne. Jedni chcieli z Turkami wojować, inni handlować.

Geniusz Sobieskiego

Rzeczpospolita szlachecka długo stała na uboczu tych zmagań, Do pierwszej zbrojnej konfrontacji z islamskim imperium doszło za panowania Zygmunta III. Skutki klęski pod Cecorą zniwelowała bohaterska obrona Chocimia w 1621 roku. Załoga twierdzy nad Dniestrem składała się z Polaków, Litwinów i Kozaków (czyli Ukraińców) co można uznać za fakt o znaczeniu symbolicznym. Pół wieku później stanęliśmy na krawędzi katastrofy. Kraj, osłabiony wewnętrznymi waśniami oraz morderczymi wojnami ze Szwecją i Rosją, nie był w stanie stawić skutecznego oporu 100-tysięcznej armii sułtana. Skończyło się to utratą Podola i obietnicą płacenia stałego haraczu.

Perspektywa stoczenia się Polski do roli tureckiego protektoratu przeraziła szlachtę, która zgodziła się sypnąć więcej grosza na wojsko. O losach kampanii zdecydował jednak przede wszystkim geniusz militarny hetmana Jana Sobieskiego, który po szczęśliwym Chocimiu rozniósł w pył islamskich najeźdźców. To zwycięstwo otworzyło mu drogę do królewskiego tronu. Gdy10 lat później Turcy znów oblegali Wiedeń, nie było wątpliwości, kto stanie na czele chrześcijańskiej odsieczy.

Broń słabych

Klęski, zadane przez Polaków, zachwiały potęgą imperium Osmanów. Na jego ostateczny upadek trzeba było jednak jeszcze długo poczekać. W Europie nie było bowiem zgody, jak podzielić się zdobyczą. Turcy zdołali ocalić część swych posiadłości, lecz kulturowo i cywilizacyjnie są wciąż rozdarci między Wschodem i Zachodem. Arabowie aż do XX wieku pozostawali na marginesie historii. Narastająca frustracja, która doprowadziła do ich prób tworzenia państw narodowych na wzór europejski, znalazła w końcu ujście w terroryzmie, nazywanym bronią słabych. - Wiesław Chełminiak

reklama
reklama