Gdy dowiedziała się o śmierci swojego narzeczonego, rzuciła się z karabinem na niemiecki czołg
.

W Legionowie Armia Krajowa podjęła powstańczy zryw, zanim się zaczęły walki w Warszawie. Przyjeżdżając do Legionowa niejeden mieszkaniec stolicy może być zaskoczony informacją o mało znanym epizodzie Powstania Warszawskiego. Armia Krajowa podjęła tam walkę z okupantem już 1 sierpnia. Przystąpił do niej ruch oporu w rejonie o kryptonimie „Marianowo-Brzozów” VII okręgu „Obroża” AK. Tymczasem próżno szukać wzmianek na ten temat w oficjalnych wydawnictwach Muzeum Powstania Warszawskiego.

Legionowo — wypoczynkowa osada, która w latach 30. nie miała nawet praw miejskich, była na tle innych podwarszawskich miejscowości wyjątkowa. Domy oficerów — weteranów wojny polsko-bolszewickiej i inteligencji, powstałe tu w okresie międzywojennym — tworzyły patriotyczny klimat, a sama nazwa została gminie nadana na wniosek legionowych generałów. „W Legionowie stacjonował garnizon wojska. Jego obecność oddziaływała na wyobraźnię i życie młodzieży. Oficerowie zawsze stanowili wzór postawy i sposobu życia” – wspomina w monografii „Czas próby” harcerka Szarych Szeregów Bronisława Romanowska-Mazur.

Miasteczko wyróżniało się na tle innych, rozsianych dookoła stolicy ośrodków nie tylko z powodu najnowocześniejszego w kraju kina dźwiękowego, ostatecznie zniszczonego przez Niemców w roku 1944. Działało tu również Gimnazjum Kupieckie (podczas okupacji niemieckiej funkcjonowało ono jako Gminna Szkoła Handlowa i stanowiło ośrodek tajnego nauczania). W czasie okupacji niemieckiej przedwojenne szkolnictwo i drużyny harcerskie stały się bazą konspiracji, w tym regularnych szkoleń. Te ostatnie odbywały się w czterech typach szkół wojskowych: podchorążych piechoty, podoficerskich, młodszych dowódców oraz tzw. szkoleń partyzanta. Program edukacji wojskowej liczył blisko 400 godzin nauki, którą w rejonie ukończyło aż 304 elewów szkolenia partyzanckiego i 35 podchorążych.

Wchodzący w skład chorągwi mazowieckiej Szarych Szeregów legionowski hufiec „Rój-Tom” liczył 300 harcerzy i harcerek. To właśnie na mobilizacji najmłodszych żołnierzy oparł się zryw w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku w Legionowie. Działania ZWZ AK na terenie dzisiejszego powiatu legionowskiego w okresie poprzedzającym wybuch Powstania Warszawskiego obejmowały sabotaż, dywersję, a przede wszystkim ochronę zrzutowisk alianckich i transportu broni oraz wysłanników Londynu. Specyfika konspiracji w małej miejscowości była zupełnie inna niż w wielotysięcznej stolicy. Młodzież znała się ze szkół, podwórek czy klubów sportowych. Konspiracyjne pseudonimy były więc używane pro forma, gdyż w razie „wsypy” każdy znał każdego.

Nagle, w roku 1943 czołowi przedstawiciele legionowskiego harcerstwa, którzy byli elewami podchorążówki... przestali uczestniczyć w zajęciach, byli rzadko widywani w mieście czy na spotkaniach towarzyskich. Pytani, co się z nimi dzieje, odpowiadali zdawkowo. Grupa została oddelegowana do tworzącego się właśnie warszawskiego oddziału Dywersji Bojowej Kedywu „Agat”/„Pegaz”, przemianowanego następnie na słynny batalion „Parasol”. Do struktur grupy zajmującej się później najtrudniejszymi zadaniami, w tym egzekwowaniem wyroków na hitlerowskich zbrodniarzach, weszło aż 24 legionowian.

Powodem takiej decyzji było ich świetne wyszkolenie i nieskazitelna postawa konspiratorska. Być może chodziło też o zaangażowanie bojowników znających dobrze Warszawę, a nieznanych dotychczasowym żołnierzom warszawskiej konspiracji. Jeszcze w maju 1944 roku w nieudanym zamachu na szefa Gestapo w Warszawie Waltera Stamma w alei Szucha poległo trzech żołnierzy „Pegaza” z Legionowa: Ireneusz Szatkowski „Nałęcz” (rocznik 1924), Kazimierz Urbański „Sławomir” (rocznik 1918) i w wyniku odniesionych ran – Lucjan Krawczykiewicz „Lis” (rocznik 1924).

Cały artykuł Cezarego Koryckiego znajdą Państwo tutaj:

http://tygodnik.tvp.pl/38247745/gdy-dowiedziala-sie-o-smierci-swojego-narzeczonego-rzucila-sie-z-karabinem-na-niemiecki-czolg

reklama
reklama